Enneagram, protestantyzm, Unia

O chrześcijaństwie pisałem, że jest ideą nerwicową, bo wyrasta ze wstydu czyli starań o pozycję w hierarchii stada. Korekta! Takim zapewne było chrześcijaństwo średniowieczne i aż do dziś jest rzymski katolicyzm, ale w protestantyzmie to się zmieniło. Reformacja była w istocie rewolucją lękowo-schizofreniczną. Podczas gdy stare chrześcijaństwo było postawione na obsesji grzechu – więc poczucia winy, więc wstydu – to reformatorzy postawili nowe chrześcijaństwo na predestynacji czyli na lęku przed tym, że ktoś z niepojętego boskiego wyroku znalazł się w stadzie potępionych.

Unia Europejska jest formacją czysto lękowo-schizofreniczną, co poznać po tym, że we frazelogii, którą uzasadnia się jej istnienie, mówi się tylko o „bezpieczeństwie”, a nie ma wzmianek o pozostałych wartościach: nie mówi się ani o wolności, ani o uznaniu.

Wojciech Jóźwiak, 19 listop. 08

Jeden komentarz

  1. swiatducha
    Napisano wtorek 25, listopad 2008 o 11:57 | Permalink

    Przed Unią jest jeszcze sporo drogi do przebycia.

    Po pierwsze, to zmierzch państw narodowych nie nastąpił a narody pielęgnują swoje dusze grupowe i mają do tego prawo. Nie są na tym poziomie rozwoju, gdzie poszczególna jednostka ma na tyle rozwinięte ciała subtelne, że może spokojnie sama sobie być sterem i okrętem. Natomiast włodarze nacji europejskich mają inne priorytety i na lud i jego poziom rozwoju się nie spoglądają. Zgodnie zresztą z oświeceniową zasadą szkiełka i oka – co widzisz, to istnieje. Czego nie widzisz – możesz pominąć. A optyka zależy od punktu siedzenia.

    Tak więc w lękowo-zabezpieczające mity UE bym nie wierzył. Owszem, to bardzo medialne jest i dające poczucie zabezpieczenia, jednakże wydaje się, że w dużej części z powodu samej deklaracji.

    Zburzenie granic między państwami nie równa się wyrównaniu różnic między narodami, ani też nie równa się scaleniu wielu narodów w jedno. Zwłaszcza nie jest to natychmiastowe, jakby się mogło wydawać, oglądając relacje z zakończenia działalności przejść granicznych.

    Podsumowując, jak to zwykle bywa, rządzący podwyższają poprzeczkę, zapewniając rozwój [także duchowy] narodom, co nie równa się jednak dobrobytowi [co z kolei jest deklarowane].


Napisz komentarz

Twój e-mail nie jest nigdy publikowany ani udostępniany. Pola obowiązkowe zostały oznaczone *
*
*