Niemodni psychiczni

Mam wrażenie, że moda na choroby psychiczne minęła – tzn. kiedyś to, co było wiadomo o chorobach psychicznych, było pierwszorzędną inspiracją dla humanistyki; co też poznać po wielkiej roli, jaką w humanistyce odegrali psychiatrzy, choćby Freud i Jung; albo fascynacje chorobami psych. u nadrealistów lub naszego Witkacego. Ale od jakiegoś czasu te fascynacje i inspiracje wygasły. Być może dlatego, że psychiatrzy nauczyli się opanowywać choroby psychiczne farmakologicznie, a sztuka podawania leków nie wymaga rozbudowanych koncepcji „teatru psychiki”. A także psychicznie chorzy, skutecznie „farmakologizowani”, przestali być ciekawi – przestali być wyzwaniem dla teoretyków natury ludzkiej.

Wojciech Jóźwiak, 22 listop. 08

Jeden komentarz

  1. swiatducha
    Napisano poniedziałek 24, listopad 2008 o 12:55 | Permalink

    Też tak mi się wydaje, dusza nie znajduje pokarmu w tabletkach, są zbytnio “suche” na poziomie duszy. Zwłaszcza zbiorowej. Może pojedynczy człek będzie w stanie coś wykrzesać z tabletki, ale już grupa, zwłaszcza nie bardzo. Tabletka psychoaktywna wręcz usypia zbyt dużą aktywność w relacjach na agorze społecznej, zresztą taki ma cel.

    Od razu przychodzi pytanie, w takim razie co w zamian?

    Ano TV, ciśnie się na usta. Razem z ogonami seriali, gniewem i agresją stadionową, totalem głupoty polityków. To duszy gra, tam jest pożywka.

    Jak ktoś mądry powiedział:
    - najpierw tv była robiona przez mądrych dla mądrych,
    - potem była robiona przez mądrych dla głupich,
    - a teraz jest robiona przez głupich dla głupich.

    I tu nie trzeba teoretyków natury ludzkiej, aby dusza narodu na czymś mogła żerować. Setki lat temu nie było takich, a dusze sobie swobodnie siorbały z zasobnych obszarów aktualnie wtedy kulturowo wykorzystywanych.


Napisz komentarz

Twój e-mail nie jest nigdy publikowany ani udostępniany. Pola obowiązkowe zostały oznaczone *
*
*