Mam wrażenie, że moda na choroby psychiczne minęła – tzn. kiedyś to, co było wiadomo o chorobach psychicznych, było pierwszorzędną inspiracją dla humanistyki; co też poznać po wielkiej roli, jaką w humanistyce odegrali psychiatrzy, choćby Freud i Jung; albo fascynacje chorobami psych. u nadrealistów lub naszego Witkacego. Ale od jakiegoś czasu te fascynacje i inspiracje wygasły. Być może dlatego, że psychiatrzy nauczyli się opanowywać choroby psychiczne farmakologicznie, a sztuka podawania leków nie wymaga rozbudowanych koncepcji „teatru psychiki”. A także psychicznie chorzy, skutecznie „farmakologizowani”, przestali być ciekawi – przestali być wyzwaniem dla teoretyków natury ludzkiej.
Wojciech Jóźwiak, 22 listop. 08
Jeden komentarz
Też tak mi się wydaje, dusza nie znajduje pokarmu w tabletkach, są zbytnio “suche” na poziomie duszy. Zwłaszcza zbiorowej. Może pojedynczy człek będzie w stanie coś wykrzesać z tabletki, ale już grupa, zwłaszcza nie bardzo. Tabletka psychoaktywna wręcz usypia zbyt dużą aktywność w relacjach na agorze społecznej, zresztą taki ma cel.
Od razu przychodzi pytanie, w takim razie co w zamian?
Ano TV, ciśnie się na usta. Razem z ogonami seriali, gniewem i agresją stadionową, totalem głupoty polityków. To duszy gra, tam jest pożywka.
Jak ktoś mądry powiedział:
- najpierw tv była robiona przez mądrych dla mądrych,
- potem była robiona przez mądrych dla głupich,
- a teraz jest robiona przez głupich dla głupich.
I tu nie trzeba teoretyków natury ludzkiej, aby dusza narodu na czymś mogła żerować. Setki lat temu nie było takich, a dusze sobie swobodnie siorbały z zasobnych obszarów aktualnie wtedy kulturowo wykorzystywanych.