Soplica awatar Odyna

Trypartycja świata bogów w ujęciu Dumézila prowadzi jednak do czwórcy, gdyż naczelny bóg okazuje się być rozszczepiony na dwoje. Bóg naczelny, przypomnę, ma „po prawicy i po lewicy” dwóch bogów odpowiadającym dwóm dalszym warnom: wojownika-kszatriję i gospodarza-wajśję. Ale sam jest podwojony: jedna osoba boska „jasna” od prawa, druga „ciemna” od magii. Tak to wygląda kolejno w religii wedyjskiej, germańskiej i archaicznej rzymskiej:

( magia / prawo ) – wojna – dobrobyt
( Waruna / Mitra ) – Indra – Nasatjowie (bliźniacy)
( Odyn / Tyr ) – Thor – Wanowie
( Jupiter / [Dius Fidius, Fides*]) – Mars – Kwirynus

[* - u Rzymian ta rola zatarta.]

Bogów trzeciej funkcji w Indiach i u Germanów poznajemy po ich mnogości. W Indiach są bliźniętami, w Skandynawii całym „narodem” Wanów. Wanowie zajmujący się dobrobytem przeciwstawieni są bogom pierwszej i drugiej funkcji – Asom. W mitycznej historii Rzymu odpowiada temu podział na dwa założycielskie plemiona: Rzymian pod Romulusem, dzielnych, ale nie mających kobiet, i ich zamożnych zasiedziałych sąsiadów Sabinów. W obu mitologiach dochodzi do założycielskiej wojny, która okazuje się w końcu wojną integracyjną. W „Panu Tadeuszu” w miejscu Wanów są Horeszkowie, w roli Asów Soplicowie. Mickiewiczowscy „Wanowie” są nie tyle rodziną, co obozem: z rodziny są tu tylko Zosia i Hrabia, do obozu poza tym należą Telimena, Gerwazy i mnodzy Dobrzyńscy. Jak na Wanów przystało, w grupie tej dominują kobiety, a Dobrzyńscy z zaścianka wnoszą element mnogości i masy. Za to „bogowie naczelni” są łatwi do policzenia; jeśli pominąć Tadeusza, który należy do nowego pokolenia (pokolenia nowej ery) i jest kimś w typie Baldra, to Sopliców jest dwóch: Jacek-Robak i Sędzia. I tu zgodność ze schematem Dumézila jest zdumiewająca! Z dwóch braci Sopliców starszy jest od wojny, i to w podwójnym sensie, bo zrazu jako watażka, później jako żołnierz-sługa świętej sprawy; zarazem od magii i kapłaństwa, bo wreszcie ksiądz. Jest więc Jacek Soplica awatarem Odyna! Specjalnością młodszego z braci jest prawo, nieprzypadkiem nazwany jest Sędzią i ten fach nadaje mu tożsamość, jako że w poemacie nie wymienia się nawet jego imienia; zbieżność z rolą Mitry i Tyra idealna. Jacek Soplica Odyna przypomina z trudnego do ogarnięcia mnóstwa atrybutów. Jak Odyn wędruje po świcie i to w ukryciu, w przebraniu. Jak Odyn zasłaniał się płaszczem i kapturem, tak on jako Ksiądz Robak kryje się za kapturnym habitem. Odyn zjawia się znienacka, by swoją magią rozstrzygnąć bitwę lub pojedynek, magicznie obezwładnić tego, na kogo „zagiął parol”; Jacek jako Ksiądz Robak zjawia się „jak spod ziemi”, by cudownie zastrzelić niedźwiedzia, swoim ciałem zasłonić od kuli Hrabiego, zawojować Moskali. Ma jak Odyn dar zjawiania się i znikania (kiedy karci sznurem Hrabiego); zmieniania postaci; jak Odyn pojawia się w asyście zwierząt, a biegnący na czele jego orszaku demoniczny czarny baran przypomina kruki Odyna lub kozły ciągnące wozy. Jak Odyn udaje się w zaświaty powieszony na drzewie, tak Jacek umiera dla świata stawszy się Robakiem, wcześniej odbywszy tajemniczy staż pod Napoleonem w „dalekich krajach” zastępujących zaświaty. Ma wiele twarzy, jest wieloznaczny, jest kilkoma osobami „w jednym” – biegunowe przeciwieństwo jego jasnego brata Sędziego, który w dodatku go nie zna, tzn. zna Robaka, ale nie Jacka. Skąd u Mickiewicza wziął się ten Dumézilowski schemat? Nie wydaje się, żeby Poeta, nawet przy swej erudycji, znał mitologię Germanów i Indusów, odpowiednie studia ledwie w jego czasach się zaczynały. Korzystał z jakiegoś tajemnego przekazu idącego od pra-starożytnych pra-Indoeuropejczyków? Absurd. Telepatia od archetypów? Absurd drugi. Raczej wydaje się, że „zawiniły” podobne źródła i przyczyny mitu i dynamika mitologicznego myślenia, wspólna zarówno skaldom dawnych Skandynawów, riszim dawnych Indów i naszemu Wieszczowi. Dodam, że ja nadal nie wierzę w afirmowaną przez Dumézila indoeuropejską wspólnotę religijną i chętniej uwierzę, że wątki wspólne u Indów i Skandynawów pojawiły się u nich w podobny sposób, w jaki wpadł na nie Mickiewicz. Można przypuścić, że mity Skandynawów i mit Mickiewicza zostały opowiedziane – podobnie – jako odpowiedź na podobną sytuację problemową. Co było tą sytuacją u Skandynawów, nie odgadnę, ale można próbować odgadnąć u Mickiewicza. „Pan Tadeusz”, napisany w 1834 r. był odpowiedzią na klęskę Powstania Listopadowego. Przegrana wojna 1830-31 była skutkiem, najogólniej patrząc, braku koniecznych sił i zasobów, w porównaniu z przeciwnikiem czyli Rosją. Przyczyną słabości – tak mógł diagnozować Mickiewicz i jego towarzysze – była dezintegracja społeczeństwa, a stąd niemożność użycia wszystkich jego zasobów w czasie potrzeby. Inni dostarczali idei (pierwsza funkcja wg Dumézila) i walczyli (druga funkcja), inni zaś, niezjednoczeni z tamtymi, zbierali plony i handlowali (trzecia funkcja). Integracja stanów w myśleniu mitycznym przybiera alegoryczną postać koniecznego małżeństwa – ten sam motyw, pół wieku później i po następnej przegranej wojnie z Rosją, będzie męczył umysł Bolesława Prusa i „wyobrazi się” w postaci dzieła wyglądającego na sekwel „Pana Tadeusza”, czyli „Lalki”; a 70 lat później ten sam temat w innym kontekście zbada Reymont w „Chłopach”. Wydaje się, że brak dostępu do materialnych zasobów jest odwiecznym problemem ludzi myśli i miecza, czyli tych od pierwszej i drugiej funkcji Dumézila, którzy widząc, jak upragnione dobra marnują się w rękach „zniewieściałych”, „rozpustnych”, „nastawionych na przyjemności” Wanów, postrzeganych wręcz jako osobna rasa używająca niepojętego dla Asów rodzaju inteligencji, swoje problemy rzutują na swych bogów i bohaterów i przy pomocy mitu usiłują znaleźć z nich wyjście. (Chyba c.d. n. – przynajmniej powinien.)

Wojciech Jóźwiak, 25 listop. 2008

Napisz komentarz

Twój e-mail nie jest nigdy publikowany ani udostępniany. Pola obowiązkowe zostały oznaczone *
*
*